KOBIETY RÓWNIEŻ GRAJĄ W FUTSAL
Data : 2010-03-08 23:05:03 | 0 Komentarzy | Autor : admin
Bez niespodzianki zakończył się III Puchar Zarządu Głównego AZS w futsalu kobiet. Po raz trzeci tryumfowała reprezentacja Akademii Jana Długosza z Częstochowy. Srebro powędrowało do UAM z Poznania, natomiast brąz do wyjątkowej drużyny Uniwersytetu Medycznego z Białegostoku.
A dlaczego wyjątkowej? Tego bowiem jeszcze w Pucharze, a najpewniej i w całym polskim futsalu nie było - w drużynie UM Białystok nie wystąpiła bowiem... żadna Polka, za to 6 Szwedek i 5 Norweżek, które studiują na Podlasiu! Trzeba przyznać, że Medyczne grały zupełnie inaczej, niż krajowe drużyny; nie można wprawdzie nazwać tego pięknym kobiecym futsalem, przy oglądaniu którego ręce same składają się do oklasków (a tak ocenić należy grę AJD), ale siła i dynamika dziewczyn ze Skandynawii mogła imponować. Trzeba również im oddać, że w ogóle nie dyskutowały z sędziami, jednak to już była kwestia języka ;)
Faza wstępna turnieju przyniosła jedną sensację - dotychczasowe dwukrotne srebrne medalistki z Politechniki Opolskiej przegrały oba swoje mecze w grupie A i rywalizację kończyły w grupie zespołów walczących o miejsca 9-12. Decydujący o tym pojedynek z Uniwersytetem Przyrodniczym w Lublinie opolanki przegrały na własne życzenie - przy prowadzeniu 1:0 w ciągu trzech minut dwukrotnie same kierowały piłkę do własnej bramki po mocnych wbiciach piłki Emilii Szymuli. W pozostałych grupach zwyciężały zaś faworytki. Najciekawiej było chyba w grupie B, gdzie gdyby nie błędy arbitrów Uniwersytet Warszawski nie poległby ze Skandynawkami aż 1:5 (sędziowie nie wychwycili podania do bramkarki UM, po którym UW mogło prowadzić 2:0, za to uznali dwa nieprawidłowe gole przeciwniczek). AJD Częstochowa tylko w pierwszych połowach miała pewne problemy z rywalkami (np. remis 1:1 z debiutantkami z Politechniki Rzeszowskiej), w drugiej części gry zawsze jednak wrzucały wyższy bieg i odjeżdżały konkurentkom.
W drugiej fazie turnieju, do której awansowały po dwie najlepsze ekipy z grup A-D, emocji było już znacznie więcej. Najciekawszym meczem tego szczebla rozgrywek jak i całego turnieju, była konfrontacja Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu z białostockim Uniwersytetem Medycznym. Na prowadzenie UM wyprowadziła Kristina Wallberg dosłownie chwilę po tym, gdy zawodniczki z Wielkopolski strzeliły nieuznaną bramkę z rzutu wolnego, rozpoczęły bowiem grę przed gwizdkiem sędziego. Kilkanaście sekund później stratę odrobiła Andżelika Nawrot, ale dwa kolejne gole zdobyły Szwedki. I gdy na 6 minut przed końcem wciąż było 1:3, już same poznanianki zaczęły godzić się z porażką. Wtedy kontaktową bramkę zdobyła jednak Nawrot, a trzy minuty później pewna wydawało by się do tej pory kandydatka do nagrody dla najlepszej golkiperki, Seve Simitko dała się zupełnie przypadkowo przelobować zza połowy boiska przez Annę Lewandowską. Na dodatek po kolejnych dwóch minutach swoją trzecią bramkę zdobyła po pięknie rozegranym rzucie rożnym Nawrot i stało się jasne, że w finale, z pewnie zmierzającymi do celu studentkami z Częstochowy zagrają dziewczyny z UAM, a nie z Białegostoku. Trochę szkoda, bo AJD była prawdziwą weryfikatorką umiejętności innych drużyn, dość powiedzieć, że z Wojskową Akademią Techniczną w Warszawie wygrała aż 11:0!
Finały o miejsca 1-8 toczyły się już raczej pod dyktando jednej z rywalizujących drużyn. UP Lublin starał się jak mógł, ale nie mógł zrobić krzywdy dobrze broniącym się zawodniczkom WAT-u w meczu o 7. pozycję. W kolejnym spotkaniu, pozbawione swojej najlepszej zawodniczki, Marii Jezierskiej, gospodynie turnieju zasłużenie uległy Kolegium Nauczycielskiemu w Zgierzu. Najwięcj walki było w meczu o brąz, choć UM Białystok po niespełna półtorej minuty prowadził już 2:0. Dopiero jednak czwarta bramka, zdobyta przez Tine Helen Enguik, sprawiła, że krakowianki z Uniwersytetu Pedagogicznego odpuściły z mocnym pressingiem. Drużyna z Małopolski sama też miała dużo dogodnych okazji do gola, ale o swojej wpadce z soboty zapomniała już świetnie dysponowana Simitko. Na podstawie tego spotkania można też zaryzykować tezę, że "techniki wzajemnej perswazji" futsalistki mają nie gorzej opanowane, niż mężczyźni, a pojedynki "dwójek" z obu zespołów, Shantii van Stralendorff i Agnieszka Stuchicka mogłyby stanowić prawdziwy instruktaż podszczypywania.
Finał toczył się do jednej bramki. Zawodniczki AJD okazały się klasą same dla siebie, same sobie strzeliły zresztą nawet jedyną straconą bramkę. Mecz zakończył się wynikiem 8:1, a główna rywalizacja toczyła się o to, czy królową strzelczyć okaże się Justyna Maziarz czy Aleksandra Jędrak. Ta pierwsza zagrała nieco bardziej egoistycznie, dwukrotnie nieskutecznie próbując strzelać z ostrego kąta, zamiast podawać do ustawionej na długim słupku partnerki, ale i tak okazała się o jednego gola lepsza od swojej koleżanki. Choć wydawało się, że znakomita Jędrak dostanie w tej sytuacji "chociaż" wyróżnienie dla najlepszej zawodniczki turnieju, nagrodę tę otrzymała Sahar Janfada-Baloo. Szwedce szybkości pozazdrościć mogłaby nawet część zawodników pierwszoligowego męskiego AZS UW, zwłaszcza ci "rozpędzający się na pięćdziesiątym metrze". W Warszawie pozostało za to trofeum dla najlepszej bramkarki, które otrzymała Karolina Panasiuk.
Tegoroczna trzecia edycja turnieju jest - miejmy nadzieję... ostatnim turniejem o Puchar Zarządu AZS. W związku z coraz większym zainteresowaniem uczelni istnieje duża szansa, że rozgrywki futsalu kobiet w przyszłym sezonie będą miały już rangę Akademickich Mistrzostw Polski. Jeśli jednak do tego dojdzie, organizator już przed rozpoczęciem może wypisywać dyplomy za I miejsce dla AJD Częstochowa. Trzykrotne zdobywczynie Pucharu ZG na chwilę obecną nie mają bowiem konkurencji wśród studentek.
autor:Jakub Mikulski - azs uw warszawa
Waszym zdaniem :
Brak komentarzy.Dodaj swój komentarz !! :)































FUTSAL BALTIC CUP 2009




















