Sklep Kibica Notesy Taktyczne isto Ćwiczenia w serwisie Sklep Kibica

Felieton : FUTSAL CZYLI PO PROSTU SHOW

Autor : admin | 2009-06-26 16:38:20

Kolejną podróż w głąb krainy futsalu rozpocznę od przypomnienia pewnych zagadnień już dla wielu znanych. Nie ma spalonego, dwa rodzaje rzutów karnych, faule akumulowane, rzut z autu wprowadzamy nogą uważając na stopy, które muszą być poza boiskiem oraz uważając na piłkę, która musi dotykać linii, rozgrywki prowadzone w hali, gra się 40 minut, no i na boisku w jednej drużynie z bramkarzem jest 5 zawodników.

Piłkarskie emocje fundowane przez zawodników klubów futsalowych rozpoczyna show rodem z NBA. Polskie kluby, nie mówiąc już o zagranicznych, gotują swoim kibicom efektowne widowiska okraszone dynamiczną muzyką, pokazem cheerleaders czy występem grup akrobatycznych. Każdy z Prezesów zapewnia coraz to ciekawsze pokazy laserowe, okazalsze prezentacje zawodników, coraz to lepszy dobór muzyki. Kto z nas na hali nie słyszał szlagieru z Rockiego „Eye of the tiger” lub w momencie triumfu „We are the champions” nieśmiertelnego zespołu Queen? Ma to wszystko na celu wprowadzić zawodników w klimat walki, wprowadzić kibiców w doping, podkreślić znaczenie wygranej jak i wskazać marketingowy profesjonalizm, jakim dany klub się legitymuje. Cały enturaż jest bardzo ważnym aspektem w oczach uczestników widowiska. Okiem laika można stwierdzić, iż każdy sport ma swoje „showmeńskie” wizytówki. Często pokazywane, kreujące sportowe nazwisko wpisują się na stałe w obraz danej dyscypliny. Słynne rzuty piłką z „językiem na wierzchu” Michaela Jordana, jazda „po bandzie” Tomasz Golloba, zwód Johana Cruyffa itp.

Patrząc przez pryzmat futsalu zadaje pytanie czy to wszystko? Czy tylko znakomite indywidualności stanowią o sile drużyny? Oczywiście nie. Im więcej oglądamy meczy, im więcej bezpośrednio lub pośrednio uczestniczymy w futsalowym spektaklu dochodzimy do wniosku, iż pojedyncze zagrania to za mało by cieszyć się sukcesem. Gra pierwszą piłką z dokładnym podaniem może być gwarantem sukcesu. Dlaczego może? Dlatego, że piękno tej dyscypliny pokazuje jak licznie zawodnicy łapią się za głowę trafiając piłką w słupki czy poprzeczki. Można by poruszyć kwestie wysiłku beztlenowego, dlaczego uderzenie szpicem jest królem zdobywanych bramek, specyfikę treningu bramkarskiego oraz zanalizować częstszą zmienność stanów emocjonalnych zawodników podczas meczu. Ja jednak w tym miejscu nie będę tworzył specjalistycznego elaboratu.

Z trybun często można usłyszeć jak wielkie problemy rodzą się wśród kibiców. Pytania retorycznie zadawane w stylu: ”Po co strzelasz?!”, „Czemu nie podajesz?!”, „Po co tak?!” i wiele innych świadczą o wczuciu się w sytuacje na parkiecie. Nie sposób się nudzić oglądając szybko rozgrywaną piłkę między zawodnikami, kończoną technicznym strzałem. Akcje przenoszone z jednej połówki na drugą oraz końcowe wyniki 7-5, 6-3, 8-5 mówią same za siebie. Już niejednokrotnie byłem świadkiem meczu, w którym bramki sypały się jak z rękawa. Były i takie jednak, gdzie rezultat 1-0 nie świadczył o marnym widowisku. Powiem więcej. W większości tych spotkań czułem większe emocje, aniżeli przy wysokich wynikach, gdyż mając świadomość futsalowych rezultatów, elektryzowała mnie każda sekunda ( szczególnie im bliżej końca), która mogła diametralnie zmienić oblicze meczu.

Kibice często szukają przyczyn porażki w złej grze, złym trenerze lub złych zawodnikach. Bardziej wytrawni w złych założeniach taktycznych, brakach kadrowych, źle przepracowanym okresie przygotowawczym. Wszyscy jednak jednym głosem, jak mało kiedy, mogą mówić o braku szczęścia lub mogą z dumą podkreślić jego naddatek. Nie zapomnę jak jeden kibic podczas jednej z kolejek ligowych obrócił się w moją stronę i powiedział: „Chłopcy dzisiaj nie mają szczęścia”, by po zmianie wyniku na korzyść swoich pupili odrzec: „Jesteśmy lepsi, więc i szczęście nam sprzyja”.

Coraz częściej w życie tarnowskich chłopców wpisuje się futsal. Coraz częściej w nim uczestniczą, coraz więcej o nim mówią. Cieszy fakt, kiedy idę chodnikiem na swoim rodzinnym osiedlu i słyszę z ust młodego chłopca: „Nasza! Bo piłka nie dotykała linii”. Efekt śledzenia futsalowych zmagań, a przez to efekt znajomości przepisów To jeden z licznych przykładów, którym myślę wiele osób już mogłoby się podzielić. Rośnie grono potencjalnych zawodników, kibiców oraz zapewne kolejnych ekspertów, którzy będą dzieli się z nami swoimi filozoficznymi spostrzeżeniami o szczęściu.

przygotował : Jakub Drawal - współpracownik www.futsal-info.pl
Treści zawarte w felietonach zawierają opinie ich autora i nie są oficjalnym stanowiskiem redakcji futsal-info.pl

<- Zobacz inne felietony
Licznik odwiedzin: 566451 | Wszelkie prawa zastrzeżone | www.futsal-info.pl | 2009